Recenzje

03.12.2017 r.
Sound'n'Grace - „Życzenia” [RECENZJA]



Sound’n’Grace - „Życzenia” [RECENZJA]


„Przede wszystkim pozytywny przekaz”

Wśród nowości płytowych, które znalazły się na półkach sklepów muzycznych
w tym roku, są wydawnictwa nagrane przez wokalistów i zespoły, to oczywiste.  Informacje o premierach pojawiają się w mediach dość regularnie, jednak kiedy słyszymy lub czytamy o zapowiedzi drugiego albumu chóru, mającego ukazać się na rynku komercyjnym - wiadomość ta bardziej niż pozostałe przykuwa uwagę. Sound’n’Grace jest najbardziej znaną, rozśpiewaną grupą muzyczną w Polsce. Patrząc szerzej, tak naprawdę SnG mogą czuć się swobodnie w swojej kategorii, nie posiadają w tym momencie konkurencji. W takiej sytuacji wydawać by się mogło, że odkrywać mogliby kolejne karty z innymi rejonami muzyki. Wspólnie z Tabb’em przy „Atomie” wypracowali unikatowy styl, który pozostał również na „Życzeniach”,  pomimo, że materiał ten współtworzyli także inni producenci: Adrian Owsianik, Piotr Walicki i Patryk Tylza. Ponowne skorzystanie ze stylistyki, która dwa lata temu przyniosła ogromny sukces i popularność jest na plus - plastyczność dźwięków instrumentów klawiszowych oraz przyjaźnie brzmiących gitar zachęcają do wejścia w świat tego albumu, w którym może być „Idealnie”. Nie oznacza to, że przekalkowana została w stu procentach - na krążku nie brakuje innowacji. Wyraźnie słychać je w utworach „Anomalie” i „Ten Dzień”. Szczególnie w drugim zaznacza swoją obecność cięższy syntetyczny preset. Ciekawym rozwiązaniem jest tutaj wystawienia przed szereg nowych głosów. Kolejni członkowie SnG odkrywają przed słuchaczem swój talent, prezentując się solo we zwrotkach. Pojawienie się gości na  „Życzeniach” wykluczyło jednolitość, chociaż zastosowanie tego określenia w przypadku ponad dwudziestu głosów jest zdecydowanie na wyrost. Pierwszy z nich, debiutant Filip Lato śpiewający w singlu „100”, piosence, która z klasą podbiła anteny radiowe. W tytułowym nagraniu dynamizmu dodaje raper Merghani, „Horyzonty” swoją dojrzałą barwą uzupełnił Mateusz Ziółko. „Gdy Gwiazdka” wykonana w towarzystwie Juli to niejedyny świąteczny akcent na tym longplay’u, bowiem całość kończy „Świąteczny Medley”, będący mistrzowskim wykonaniem gospel. Złożyły się na niego kompozycje: „Little Drummer Boy”, „O Come, All Ye Faithful”, „Carol of the Bells”, „Mary, Did You Know?” i „Angels We Have Heard on High”.
Wierna od wydania „Dachu” z 2015 roku Patrycja Kosiarkiewicz napisała większość tekstów „Życzeń”. Od Sound’n’Grace emanuje przede wszystkim pozytywny przekaz,  uniwersalne słowa piosenek - wskazujące wiele prawd życiowych pozwalają na szybkie zweryfikowanie ich z własnymi doświadczeniami lub obserwacjami. Taka przystępność nie zawęża targetu.
„Życzenia” zaliczyć można więc do grona najbardziej udanych tytułów fonograficznych roku, nie trzeba się obawiać o ich dalszy sukces. Zagwarantowały go już takie elementy jak: współpraca z innymi wokalistami, kunszt tekściarski, kontynuacja identyfikującego twórczość stylu. Nazwa płyty dobrze wpisuje się w czas Świąt Bożego Narodzenia, zawiera bonusy w tym klimacie. Anielskie, jedwabiste głosy pobudzają emocje i zachwyt, nawet u prawdziwych twardzieli.  Będzie to z pewnością bezpieczny prezent gwiazdkowy.

Ocena: 5/5



 27.09.2016 r.
CLEO - „Bastet” [RECENZJA]


Zwykle bywa tak, że artysta nierozerwalnie kojarzony jest z konkretnym gatunkiem w jakim ulokował swoją twórczość na pewnym etapie działalności. W chwili, kiedy jego inspiracje znacznie wykraczają poza przyjęte granice, dochodzi do sytuacji, za którą rozlega się lawina krytycyzmu, obaw, ale też wielu nadziei. Wiadomo jednak, że w dzisiejszych czasach różnorodność stylistyczna stała się towarem pożądanym. Więc w jaki sposób połączyć obie kwestie, tak by zadowolić zarówno stałych słuchaczy, media jak i przyszłych odbiorców?
   Doskonałym przykładem wyjścia z powyższego dylematu jest drugi studyjny album Cleo „Bastet”.

   Jak w przypadku wielu wydawnictw solowy materiał Cleo otwiera tzw. Intro - „List”, chociaż tutaj lepiej sprawdzi się określenie preludium. Dlaczego? Blisko dwuminutowe nagranie to ukłon Cleo w stronę fanów, w którym artystka dziękuję za wspólne chwile oraz oznajmia ewolucję z kolorowych klimatów w bardziej stonowane brzmienia muzyki. Nie jest to również zapis kilkunastu chwytliwych beatów, lecz krótki utwór z wyśpiewanym przesłaniem. Indywidualne debiuty, zwłaszcza wykonawców znanych ze wcześniejszej współpracy z innymi twórcami, mają to do siebie, że ukazują zazwyczaj bogatszy warsztat wokalny i bardziej osobiste zamiłowania gatunkowe. W przypadku Cleo można dostrzec zupełnie nowe, stricte gospelowe oblicze, jak chociażby w kompozycji „Na Pół” uduchowionej uczuciami w asyście ciepłych dźwięków pianina. Emocjonalny, balladowy zamysł usłyszymy także w „Astrofizyce” z metafizycznie pulsującym syntezatorem. We wspomnianej na początku dygresji, celowo przytoczyłem fakt sprostania upodobaniom słuchaczy, do których artysta trafiał przy okazji realizowania wcześniejszych projektów. Tak więc i na „Bastet” pojawiły się odniesienia do „Hiper/Chimery” wydanej wspólnie z Donatanem. W gruncie rzeczy mam na myśli dość znaczne przemycenie undergroundowych dźwięków, a nawet tematyki tekstów. Jest to z pewnością udany zabieg, dzięki czemu premierowy materiał zyskał interdyscyplinarności. „MiSie” to wbrew pozorom metaforyczny tytuł. Opowiadający o aktywnym spędzaniu weekendu utwór, ze znacznie przyspieszającą w refrenach melodią, jest jednym z najlepszych momentów na płycie.
Tytułowe „Bastet” dostarczy sporą dawkę odgłosów natury, przyprawionych o stylizowaną arabską sekcją instrumentalną, której towarzyszą ujmujące melizmaty Cleo. Słuchając tego numeru, łatwo można przenieść się myślami do krainy egipskiej bogini kotów - „Bastet”. Motyw ten dalej kontynuowany jest w siódmej pozycji na trackliście - „Kociej Mamie”, z tym, że orientalne skale zastąpił tutaj tłusty beat. W przypadku doskonale znanych singli charakteryzujących owo wydawnictwo, należy pochwalić współpracowników wokalistki, za dopasowanie tematyki do czasu emisji. Kołyszące, romantyczne „Zabiorę Nas” rozbudzające wrażliwość, trafnie wpasowało się w okres rozpoczynający nowy rok. Melancholijne „Wolę Być” szybko zastąpiła energiczna „N-O-C”, w rytmach której rozkręciła się nie jedna wakacyjna impreza. Kompozycje „Sami”, „Przepis” i „Karma” opowiadają głównie historie damsko-męskich relacji, zwłaszcza w „Przepisie” nie zabrakło nagromadzenia, niewymagających głębszej refleksji podtekstów. Rzadko zdarza się usłyszeć w rozgłośniach radiowych remix jakiejkolwiek, polskiej piosenki. Jako bonus tracki na debiutanckim longplayu Cleo pojawiły się remixowe wersje „Wolę Być” i „Zabiorę Nas”, które są tak samo przebojowe jak ich pierwotne odpowiedniki. I może dlatego „Zabiorę Nas (Basto Remix)” udało się wejść na anteny eteru.

   Cleo udowodniła, że nie boi się zmian i odważnie prezentuje swoją autorską twórczość. Pokazuje się w wielu odsłonach, zatem nie da się zaszufladkować jej do konkretnej kategorii. Angaż tych samych osób (DobroBIT, Jarosław „Jaro” Baran) w proces produkcji, pozwolił bezpiecznie przeobrazić się w solową wokalistkę, jednocześnie nie odcinając korzeni od Donatanema.

Autor: Marek Chwedczuk


06.09.2015 r.
RECENZJA PŁYTY VIDEO - „DOSKONALE WSZYSTKO JEDNO” [2015]


Nigdy nie byłem zapalenie szalonym fanem grupy VIDEO, ale też nie mogę powiedzieć, że jej twórczość była mi całkowicie obojętna. Nigdy też, nie miałem ochoty przesłuchać w całości debiutanckiej płyty zespołu. Jeszcze niespełna kilka lat temu, moją niechęć do VIDEO wywołały liczne wólgaryzmy i zbyt zwariowane aranżacje w utworach jakie znalazły się na „Video Gra”. Wydany w 2011 roku, drugi krążek VIDEO „Nie Obchodzi Nas Rock”, zyskał w moim przekonaniu przychylność, swoją przebojowością i większą powagą. Kiedy doszły mnie słuchy o rozpoczęciu przez band pracy nad trzecim albumem, nie mogłem się doczekać dnia jego premiery.
„Doskonale Wszystko Jedno” to materiał, na który przyszło czekać aż cztery lata, co na rynku nie jest najkrótszą przerwą. Krążek został świetnie wydany! Genialny artwork w formacie kasety video na pewno zyska uznanie wśród kolekcjonerów. Ktoś dobrze przemyślał ten chwyt marketingowy i trzeba to podkreślić, zwłaszcza że „Doskonale Wszystko Jedno” zajmuje wysokie miejsca na listach bestselerów sprzedaży.
Wydawnictwo otwiera wydany na początku roku przebojowy singiel - „Wszystko Jedno”. Przeplatający się dramaturgią i komicznie brzmiącymi dźwiękami syntezatora klimat, pozostanie również w kolejnym nagraniu - „Ktoś Nowy”, który jest drugim singlem.
W pozostałych kompozycjach zespół dostarcza dużą dawkę wyrafinowanego rockowego brzmienia, urzekając ciekawie zaprogramowanymi gitarami elektrycznymi. Szczególnie przypadł mi do gustu kawałek „Alay”, posiada nieszablonowy tekst oraz komercyjny aranż. Mam nadzieję, że będzie to kolejna singlowa propozycja, którą zagrają rozgłośnie radiowe. „Dobrze, Że Jesteś” i „Wieczór (feat. Jan Borysewicz)” wprawiają w melancholijny nastrój mało entuzjastyczną linią melodyczną.  „Synowie Matki Złej (feat. Jan Borysewicz)” odzwierciedla życie bez zasad, natomiast „Jestem Zerem” w niebezpośredni sposób podsumowuje relacje polityków oraz ich dokonania. Na krążku znalazła się również akustyczna wersja numeru „Wszystko Jedno”. Wytrawnie spasowane analogowe instrumenty nadały kompozycji całkowicie odmiennego wydźwięku. Longplay kończy bardzo pozytywna piosenka - „Kiedyś Znów”, w tle której daje się usłyszeć nastrój spotkania przy ognisku. Zaśpiewany przez kilkuosobową chórek refren bardzo trafnie podbudowuje charyzmatyczny i niezwykle głęboki wokal lidera formacji. Autorem słów każdej piosenki na „Doskonale Wszystko Jedno” jest Wojtek Łuszczykiewicz. Każdy kolektyw powinien charakteryzować osobliwy i utalentowany frontmen. W przypadku VIDEO tak jest, nie wyobrażam sobie sytuacji VIDEO bez Wojtka.
Po pierwszym przesłuchaniu, „Doskonale  Wszystko Jedno” specjalnie nie zaskoczyło mnie niczym. Oczekując na krążek spodziewałem się kontynuacji twórczej VIDEO - w nieco odświeżonej formie. W 100% moje oczekiwania potwierdziły się, a całą płytę uważam za więcej niż dobrą.

Autor: Marek Chwedczuk (Nurtmuzyki.pl)


23.07.2015r.

Recenzja reedycji debiutanckiej płyty Kasi Popowskiej - „Tlen, Kolor i Maj”.

Jest czerwiec 2014 roku, do rozgłośni radiowych trafia „Przyjdzie Taki Dzień” - debiutancki singiel kolejnej polskiej wokalistki, a która jako pierwsza osoba w naszym kraju, wrzuciła swój cover na YouTube. O kim jest mowa? Rzecz jasna o Kasi Popowskiej. Duże zainteresowanie z jakim spotkał się utwór, w bardzo krótkim czasie osiągając szczyty list przebojów, przyniósł artystce błyskawiczny wzrost popularności, a także zapewnił udział w największych muzycznych wydarzeniach. Chwilę później bo już we wrześniu w sklepach pojawił się solowy album Kasi zatytułowany „Tlen”.
Jak mówi samo nazwisko młodej piosenkarki, sięgając po to wydawnictwo, będziemy mieli do czynienia z gatunkiem Pop.
Materiał jaki został zawarty na krążku, to oscylujący z optymistycznym folkiem, liryczny pop. Do tej pory, mogłoby się wydawać, że czasy tego typu muzyki dawno już przeminęły w medialną niepamięć. Kasia Popowska swoim ryzykownym eksperymentem udowodniła, że publiczność spragniona jest nowych, a zarazem analogowo brzmiących kompozycji.
Jedynym wyjątkiem, jest energiczny kawałek „Daleko”, odbiegający swoją rockową stylistyką od pozostałych utworów.
Ocierające się o akustyczne aranżacje nagrania, mogą przypominać twórczość Maryli Rodowicz czy Edyty Bartosiewicz. Nie wszystko zależy przecież od instrumentalu, na utwór składają się także tekst oraz melodia, do tworzenia których wokalistka ma nieprawdopodobny talent.
Szczerość słów każdego tekstu sprawia, że nawet najmniej doświadczony uczuciowo słuchacz, bez problemu odnajdzie w nich własną historię.
10 lipca 2015 roku, ukazała się reedycja longplay'u pt. „Tlen, Kolor i Maj”. Wzbogacona o cztery premierowe nagrania: „Zostań” z wyśpiewanym falsetem refrenem i kołyszącym akcentem reggae, „Prawda” z nutką dramaturgii w tle, przyspieszy tempo by mogło je zwolnić „Graj”, rozpieszczające swoją melodyjnością, a także „Kolory nocy” skłaniające do refleksji. Wakacyjna edycja, otrzymała również odświeżony, przemawiający lekkością layout okładki. Na dwupłytowym wydaniu znajdziemy też anglojęzyczne wersje singli „Przyjdzie Taki Dzień” i „Lecę Tam”, zarejestrowane podczas live sessions RMF FM akustyczne aranżacje trzech numerów, cover „Nie Stało Się Nic” z repertuaru grupy Wilki oraz klimatyczny remix „Lecę Tam” produkcji Mandee'go.
Jeżeli jesteście zmęczeni słuchaniem nasyconych elektronicznym brzmieniem i wykrzyczanymi partiami wokalnymi utworów, polecam zakup tego wydawnictwa.


 Dane o wydawnictwie
Wykonawca: Kasia Popowska
Tytuł: „Tlen, Kolor i Maj”
Ilość utworów: 15 (CD1) + 7 (CD2) = 22
Single promujące: „Przyjdzie Taki Dzień”, „Tlen”, „Lecę Tam”,
Czas trwania: 51 min, 36s (CD1) + 21 min, 46s (CD2) = 73 min, 22s (1h, 13min, 22s)
Wydawca: Universal Music Polska


Dziękuję wytwórni Universal Music Polska za dostarczenie mi płyty do recenzji.


14.06.2015r.
Recenzja TABB & Sound'n'Grace - „ATOM”

Zaproszenie przez TABB'a do współpracy znanego m.in. z Mam Talent polskiego chóru - Sound'n'Grace, okazało się być jednym z najlepszych kroków w karierze producenckiej Bartosza. Po zaprezentowaniu światu, pierwszego singla jakim był „Dach”, SNG, doskonale odebrani przez słuchaczy, sukcesywnie zaistnieli na dłużej w mediach jako jeden z pierwszych tego typu projektów w mainstreamie. Dotąd znani z gościnnych udziałów w utworach polskich artystów jak. Mrozu, Afromental czy Sylwia Grzeszczak, rozkochali wielogłosem rynek fonograficzny. W końcu przyszedł czas na zrealizowanie własnego materiału razem z Bartoszem Zielonym, najbardziej świeżo brzmiącym w swoich kompozycjach, polskim producentem. Owocem tej współpracy jest płyta „ATOM”.
Przenikające do najgłębszych zakamarków zmysłu słuchu brzmienie chóru, nie pozostawia wątpliwości, by użyć stwierdzenia, że jest to album jakiego jeszcze nie było na polskim rynku. To wypadkowa wielu elementów, które składają się na jedną niepowtarzalną całość. Teksty autorstwa Patrycji Kosiarkiewicz, zawierają w sobie wiele cennych mądrości, jak chociażby „tak samo ważny dąb jak łupina, wokół nikogo się nie kręci świat” swoim przesłaniem motywują odbiorcę do walki o marzenia, pokonywaniu trudności na drodze do zamierzonych celów. Mówiąc o muzyce w utworach ATOMU, nie da się ukryć faktu, że Bartosz włożył w nią całe swoje serce, przez co ma oryginalny wyraz. Zastosowanie instrumentów dętych, smyczków oraz melancholijnego, a niekiedy szybszego beatu w połączeniu z synchronizowanymi wokalami artystów SNG powoduje niesamowite odczucia, które wywołują chęć do ponownego przesłuchania wydawnictwa. Mimo, iż jest to twórczość chóru, nie odczuwa się tu sztywno brzmiących partii wokalnych, a tym bardziej ubogiej w składzie warstwy instrumentalnej, wręcz przeciwnie.
Dzięki debiutowi Sound'n'Grace, pokochałem muzykę chóralną, a „ATOM” stał się jedną z moich ulubionych pozycji na półce. Polecam.



 Dane o wydawnictwie:
Wykonawca: TABB & Sound'n'Grace
Tytuł: „ATOM”
Ilość utworów: 13
Czas trwania: 50min, 19s
Wydawca: GORGO MUSIC/MyMusic Group



Dziękuję wytwórni MyMusic Group za dostarczenie płyt do recenzji.

15.03.2015r.
Recenzja: BRACIA - „Zmienić Zdarzeń Bieg (Platynowa Edycja)”

Po blisko dwóch latach, od premiery przełomowej stylistycznie płyty w dyskografi zespołu BRACIA, ukazała się jej platynowa edycja. „Zmienić Zdarzeń Bieg”, to jeden z lepszych kroków w karierze braci Cugowskich, to właśnie dzięki niemu, na nowo została odkryta świetność formacji, przyniósł jej wzrost popularności oraz większą uwagę i zainteresowanie mediów.
Zarejestrowane w hard-rockowym klimacie utwory, pokazują odmienny charakter twórczości BRACI. Zróżnicowanie tematyczne tekstów, począwszy od miłości, wierze w lepszy świat, kończąc na ludzkiej bezsilności wobec śmierci, która też jest kobietą, idealnie łączy się z drapieżnymi i bezkompromisowymi dźwiękami gitar elektrycznych.
Sięgnięcia po kompozycję, legendarnego polskiego gitarzysty Jana Borysewicza - „Niepisane”, rozpoczynając album z pewnością przypomni każdemu, niezapomniane przeboje Lady Pank, IRA czy Myslovitz, swoją rozbudowaną warstwą instrumentalną oraz charakterystyczną melodią. Perfekcyjna produkcja, awangardowy dobór brzmienia instrumentów, stworzyły ciekawą przestrzeń, uzupełnianą charyzmatyczną barwą głosu wokalisty Piotrka Cugowskiego.
Nowa edycja „Zmienić Zdarzeń Bieg”, to także DVD z akustycznym koncertem, który miał miejsce 29 sierpnia 2014, na Zamku Książąt Pomorskich w Szczecinie. Podczas występu, zaprezentowane zostały nowe akustyczne aranżacje utworów z całego repertuaru zespołu, a do tego celu muzycy użyli niecodziennych instrumentów jak: kachon, kongi, hamnond czy akordeon. Materiał filmowy, to nie tylko zapis wydarzenia scenicznego, lecz także urywki z prób zespołu, komentarze samych artystów i ich przyjaciół z którymi współpracują na codzień. Z filmu możemy dowiedzieć się między innymi o genezie powstania teledysku do singla „To Jest Mój Dzień” oraz jak kształtował się skład bandu i jego historia.
Całość, pod względem wizualnym i fonetycznym ma doskonały wyraz, łatwość przekazu, wszystko to sprawia, że dwupłytowe wydanie jest swoistego rodzaju muzyczną ucztą, podaną w bogaty sposób, jednocześnie zachowując granicę dobrego smaku. Usilnie polecam, każdemu fanatykowi BRACI i nie tylko, zakup tego wydawnictwa. Na prawdę, jest warte, uzyskania tytułu platynowej płyty, a już jest złota.




Dane o wydawnictwie
Wykonawca BRACIA
Tytuł „Zmienić Zdarzeń Bieg (Platynowa edycja)”
Ilość utworów CD 13 + DVD 18
Czas trwania 43min, 26s
Wydawca Sony Music Poland





Autor: Marek Chwedczuk




 25.01.2015r.
 Recenzja płyty Meghan Trainor - „Title”

Meghan Trainor, jest 21-letnią amerykańską piosenkarką, o której talencie świat poraz pierwszy usłyszał w minione wakacje. Singiel „All About That Bass”, stał się światowym hitem, grały go stacje radiowe w ponad 40 krajach, a zrealizowany do niego klip w serwisie YouTube, wyświetlony został ponad pół mld. razy. 13 stycznia, w sprzedaży pojawiła się debiutancka płyta artystki, zatytułowana - „Title”.

Decydując się na „Title”, otrzymamy w swoje ręce album, wypełniony po brzegi pozytywną energią i niesamowitymi emocjami. Zgromadzony materiał, utrzymany jest w czysto popowym klimacie. Płytę nie wyróżniałoby nic nowego na rynku fonograficznym, gdyby nie fakt, że w warstwie instrumentalnej większości kompozycji, obecny jest saksofon oraz monotonnie powtarzające się delikatne dźwięki fortepianu. Wydawnictwo rozpoczyna „The Best Part”, blisko półminutowy utwór, wyśpiewany acapello. Emanujące optymizmem melodie, sprawią, że przesłuchanie tego longplay'u, nie zakończy się na pierwszym razie. Wartymi większej  uwagi, są piosenki „What If I” i duet z John Legend - „Like I'm Gonna Lose You”, moim zdaniem, doskonale wkonponowałyby się w nastrój romantycznej komedi filmowej. Do momentu swojego debiutu Meghan, pisała kawałki dla innych gwiazd amerykańskiej sceny muzycznej, ta znakomita umiejętność jaką została obdarzona, okazała się być niezbędną podczas gromadzenia materiału na „Title”. Wszystkie teksty są autorstwa Trainor. Ciągłe śpiewanie o niezwykłości rubensowskich kształtów w uniwersalny sposób, mogłoby znudzić słuchacza, jednak umiejętności wokalne Amerykanki, pozwoliły jej zaaranżować melodie tak aby mogła się pokazać w roli, raperki i rozkochanej w balladach piosenkarki.
Jeżeli macie ochotę, posłuchać nowoczesnego popuw amerykańskim wydaniu, gorąco polecam zakup tego krążka.

Dane o wydawnictwie:
Wykonawca: Meghan Trainor
Tytuł: „Title„
Data premiery: 13 stycznia 2015
Wydawca: Sony Music Poland
Wersja wydania: STANDARD (11 utworów)
Czas trwania: 32 min i 31s
Single promujące: „All About That Bass”, „Lips Are Movin”.

 

Autor: Marek Chwedczuk
 

 
 02.01.2015r.
Recenzja płyty Eweliny Lisowskiej -  „Nowe Horyzonty”

Nowe horyzonty - Lisowska EwelinaNa polskiej scenie muzycznej, zaistniała w 2012 roku, dzięki udziałowi m.in. w II edycjiprogramu „X-Factor”, ma ponad 600 tys. fanów na Facebook'u, ponad 50 mln odsłon na YouTube, gra dziesiątki koncertów rocznie, a przy tym znajduje czas by co roku wydać płytę. A mowa tu o dziewczynie, której na imię Ewelina Lisowska.

Nowe Horyzonty”, to tytuł trzeciego (włącznie z EP) albumu w karierze Eweliny Lisowskiej,
płyta kontrastuje z poprzednimi wydawnictwami, słuchacze, przyzwyczajeni do rockowego oblicza twórczości piosenkarki, będą mocno zaskoczeni zmianą klimatu w jakim został nagrany nowy longplay.

Krążek, otwiera trwające ponad minutę - „Intro”, które od pierwszych dźwięków definiuje elektroniczny styl całego materiału. Kolejny tytułowy utwór, posiada ciekawy tekst o poszukiwaniu szczęścia w życiu, chwytliwą melodię oraz bardziej popowy charakter. Natomiast w trzeciej pozycji na trackliście - „Znasz Mnie” odnajdziemy syntetyczne brzmienie i również łatwo wpadającą w ucho melodię w refrenach. „Na Obcy Ląd”, a także ballada „Szkło”, są kompozycjami, wypełnionymi akustycznym powiewem lekkości, uzupełnianym charyzmatycznym wokalem Eweliny. W pozostałych nie wymienionych dotąd tytułach, artystka zabiera nas w podróż po krainie nowoczesności, gdzie „We Mgle”, poznawać bedziemy najnowsze inspiracje, jakimi kierowała się tworząc swoje nowe dzieło.
Kameleon”, z sentymentem przypomni „Aero-Plan”, swoją stylistyką, dużą ilością mocnych gitarowych riffówdynamiką śpiewu, na koniec zaczniemy „Wszystko Od Nowa” i choć w tle słychać fixy z przeboju „Lits” Ellie Goulding, to myślę, że nie bez powodu Ewelina zamknęła płytę tym kawałkiem.

Nowe Horyzonty”, już po miesiącu od premiery, zdobyły duże uznanie wśród słuchaczy, pokrywając się złotem. Z wielkim przekonaniem polecam to wydawnictwo, osobom które chcą posłuchać trochę elektroniki w popie.


Dane o wydawnictwie:
Tytuł: „Nowe Horyzonty”
Wykonawca: Ewelina Lisowska
Data premiery: 28 października 2014
Wydawca: Universal Music Polska
Liczba utworów: 11
Single: „We Mgle”, „Na Obcy Ląd”, „Nowe Horyzonty”
Czas trwania: 36 min, 24s

Recenzja napisana na podstawie wersji PODSTAWOWEJ albumu.
Autor: Marek Chwedczuk


26.10.2014r.
Recenzja płyty  Elli Henderson - „Chopter One”


 Ella Hednerson, to niebywale wielce utalentowana młoda brytyjska osiemnastolatka, która w przeciągu ostatnich miesięcy, sporo osiągnęła na światowym rynku fonograficznym. Kariera nastoletniej Brytyjki, rozpoczęła się w 2012 roku, kiedy to Ella, postanowiła wziąć udział w IX edycji X-Factor. Niestety artystce, nie udało się wygrać tego talent-show, jednak w szybkim czasie, wokalistką z interesowała się wielka wytwórnia Syco Music, której w późniejszym czasie okazała się być największym skarbem. 

14 października bieżącego roku, ukazał się debiutancki krążek Henderson, zatytułowany „Chapter One”, który do sklepów trafił w dwóch wersjach: Standard 13 utworów oraz Deluxe Edition 18 utworów.
Płytę otwiera singiel „Ghost”, który na świecie sprzedał się w ponad 600 tys. cyfrowych plików. Energiczna i niezwykle melodyjna kompozycja, ukazująca wielkie możliwości wokalne piosenkarki, szturmem podbiła listy przebojów w wielu krajach. „Empire”, to elektroniczna ścieżka z przejmującym refrenem. Trzecią pozycję na trackliście, zają najnowszy singiel „Glow”, w którym Brytyjka śpiewa o niegasnącym płomieniu miłości, dwojgu ludzi. Na longplay'u, nie zabrakło również, niezwykle dojrzałych kompozycji z akompaniamentem pianina oraz instrumentów smyczkowych, a jest tu mowa o: „Yours”, „All Again”, „Lay Down” i „Missed”. Kolejne kawałki: „Mirror Man”, „Hard Work”, „Piecers”, „The Firs Timet”, „Give Your Heart Away”, „Rockets”, utrzymana zostały w pop-rockowym klimacie, szybko wpadają w ucho, posiadają ciekawe teksty, które dopełniają nowocześnie zmiksowane podkłady.

Za produkcję „Chapter One”, trwającego 48 minut i 44 sekundy, odpowiadają Ryan Tedder, Claude Kelly, Salaam Remi i Babyface, są to wybitni, czołowi producenci, którzy tworzyli utwory takich artystów jak: Adele, Beyonce, Alicia Keys, Kelly Clarkson czy Britney Spears. W Polsce, płyta ukazała się nakładem wytwórni Sony Music PL.

Całość, brzmi świetnie, a ztonowane połączenie instrumentów z elementami elektroniki, sprawia, że „Chapter One”, słucha się lekko, moim zdaniem brak duetów, jest wielkim plusem, ponieważ debiutujący artysta powinien oczarować słuchacza swoimi inspiracjami, tak jak zrobiła to Ella.Na prawdę w szybkim czasie można zakochać się w tym wydawnictwie. Polecam wszystkim, którzy chcą posłuchać muzyki na światowym poziomie.


Recenzja stworzona na podstawie wersji STANDARD.
AUtor: Marek Chwedczuk 

2 komentarze:

  1. Estetycznie wykonana stronka, muzyka co prawda nieco odmienna od mojej ale jest spoko.Mój blog http://antypop.pl/

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapraszam na http://scarlett95songs.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń