piątek, 21 czerwca 2019

Margaret - „Gaja Hornby” [RECENZJA]

Źródło: Mat. pras.

    Po ogromnym sukcesie pierwszego polskojęzycznego singla - „Byle Jak”, wielu słuchaczy oraz dziennikarzy muzycznych oczekiwało na więcej utworów Margaret w rodzimym wydaniu. Artystka nie odsunęła na bok tych głosów. Nagrała właśnie kolejny album, tym razem w całości po polsku. Ale uwaga… Niektórym z odbiorców dotychczasowej twórczości wokalistki, przyzwyczajonym do radiowych hitów, pierwsze zetknięcie z „Gają Hornby” może dostarczyć mieszanych odczuć, a nawet rozczarowania. Nie oznacza to jednak, że mają oni omijać ten tytuł z daleka. Wręcz przeciwnie, nawet powinni zapoznać się z nim, by jeszcze lepiej poznać, ale przede wszystkim zrozumieć Margaret.
    Zanim przystąpicie do słuchania płyty „Gaja Hornby” wiedzcie, że jedno przesłuchanie nie wystarczy, aby w pełni odebrać jej przekaz. To zdecydowanie inna odsłona Margaret. Bardziej bezpośrednia, szczera i prawdziwa. Twórcy muzyki często ulegają różnorodnym inspiracjom. Jak większość z nas zaliczają wzloty i upadki, doświadczają różnych życiowych zawirowań, dzięki czemu owoce ich pracy mogą zaskakiwać, a niekiedy bulwersować. Na przestrzeni kilku ostatnich lat m.in. Mrozu, Kasia Nosowska, grupa Afromental czy Brodka pokazali się w zupełnie nowych obliczach, zmieniając styl i formę, do których zdążyli przyzwyczaić swoich odbiorców. Zrobili to na skutek przemian, jakie dokonały się w ich wizjach artystycznych, ale też pod wpływem wewnętrznego impulsu twórczego, który odważyli się zrealizować. Taka sytuacja miała miejsce także w przypadku Margaret.    Przygotowany materiał jest swego rodzaju opowieścią o tym, co ją irytuje, drażni, smuci i w czym pokłada nadzieję. Poprzez wersy piosenek Margaret komentuje sytuacje, które miały miejsce w ostatnim czasie. Robi to w subtelny sposób, osadzając swoje przemyślenia i komunikaty w słowach, niesionych przez zapadające w pamięci melodie. W 9 utworach tworzących „Gaję Hornby”, poruszone zostały aktualne problemy ludzkości, m.in. degradacja planety, uzależnienie od informacji pochodzących z mediów społecznościowych, czy wplecione osobiste obserwacje Margaret m.in. w kwestii prywatności osób publicznych, a konkretnie częstym braku jej poszanowania.
   Muzycznie album definiują dźwięki urban popu, nierzadko ocierające się o hip-hopowe brzmienia. Nic w tym dziwnego, ponieważ za produkcją „Gaji Hornby” stoją m.in. raperzy - Gverilla oraz Kacezet, goszczący również w dwóch numerach, odpowiednio „Wajb” i „Chwile Bez Słów”. Dobór klimatu nie jest obojętny. Taka stylistyka doskonale łączy się z poruszaną w tekstach tematyką.

    Pamiętam moment, w którym dotarła do mnie zapowiedź prasowa drugiej solowej płyty Margaret - „Monkey Business” i zaciekawienie wywołane przez zawartość jej tracklisty. Jako bonus track na „Monkey Business” trafiły dwa autorskie utwory, zaśpiewane po raz pierwszy w języku polskim. Były to kompozycje „Byle Jak” i „Nie Chcę”, utrzymane w stricte radiowych standardach. Jeszcze większą ciekawość rozbudziła we mnie informacja o kolejnym krążku wokalistki, który miały wypełniać wyłącznie polskie nagrania - dziś już wiadomo, że jest nim „Gaja Hornby”. Szczerze mówiąc, spodziewałem się zestawu około 10 piosenek, reprezentujących współczesny pop w jego najbardziej przebojowym szyku. Okazało się jednak, że obraz, który powstał w mojej głowie, w dużym stopniu wyminął się z koncepcją „Gai Hornby”. Mimo to, osłuchując się z omawianym tytułem nie czuję się zawiedziony. Margaret „Gają Hornby” pokazała, że jej muzyka nie musi być przewidywalna i łatwa w odbiorze. To ambitny projekt, zabierający słuchacza w nieznane dotąd rejony twórczego świata artystki.
   Trzecim solowym albumem, Margaret nie kończy z dynamicznymi i nośnymi kawałkami. Zapewniała o tym w wielu wywiadach, udzielonych w ostatnich tygodniach. Wydawnictwo to można więc określić jako jeden z przystanków w karierze Margaret, który skłania do niepowierzchownej refleksji nad dzisiejszym światem i stylem życia, oraz sposobem w jaki postrzegane i traktowane obecnie są osobowości medialne, w tym muzycy. 

Ocena: 4.5 / 5.0
Marek Chwedczuk

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz