rtbnow.com, 156, DIRECT smartadserver.com, 2301, RESELLER google.com, pub-9655409891876729, DIRECT, f08c47fec0942fa0 #contact: contact@rtbnow.com Muzomaniak - Blog muzyczny: WYWIAD: „Po raz kolejny udowodniłem sobie, że można”. Rozmowa z Szymonem Chodynieckim

piątek, 9 czerwca 2017

WYWIAD: „Po raz kolejny udowodniłem sobie, że można”. Rozmowa z Szymonem Chodynieckim

Źródło: Mat. Pras

Ma 22 lata i ośmioletni staż artystyczny. Do 2014 roku frontman hiphopowej grupy South Blunt System. Dziś pracuje już na własne nazwisko, a jego autorskie kompozycje doskonale radzą sobie na listach przebojów czołowych rozgłośni radiowych w kraju. 7 października ubiegłego roku światło dzienne ujrzał niezwykle melodyjny album „Przeciwności”. Zachęcam do zapoznania się z rozmową z moim gościem, którym jest Szymon Chodyniecki.


Marek Chwedczuk: Zrezygnowałeś z twórczości podziemia na rzecz różnorodnego popu. Co dała Ci ta zmiana, nie żałujesz tego posunięcia?

Szymon Chodyniecki: Nie żałuję. Po raz kolejny udowodniłem sobie, że można. Nie umniejszając nikomu nie czułem się już dobrze w tym hip-hopowym środowisku. Zmieniłem swoje nastawienie oraz otoczenie i jest mi z tym bardzo dobrze. 

Twoje nazwisko widnieje w kredytach utworu „Lustra” Natalii Szroeder - jesteś współautorem muzyki do tego nagrania. Nadal piszesz dla innych artystów? Nie jest to częsta postawa, zwłaszcza wśród młodych przedstawicieli sceny. Oczywiście na plus dla Twojej osoby.

Tak jestem współautorem. Piszę mnóstwo utworów i niekiedy, oddaję je koleżankom i kolegom z branży, jeżeli im się podobają. Fajnie jest istnieć też jako autor. Tymi działaniami chciałbym podkreślać, że sam tworzę i wykonuję swoją muzykę.

Teksty obecne na „Przeciwnościach” mają zupełnie inny przekaz od tych, które pisałeś, funkcjonując pod szyldem South Blunt System. Są mniej bezpośrednie, ale przede wszystkim (takie odnoszę wrażenie) bardziej osobiste, oscylujące wokół miłości i pogoni za szczęściem. W której tematyce czujesz się swobodniej jako tekściarz i wykonawca?

Obydwa nurty tak samo mnie oddają, ale każdy nurt ma też swój typ przekazu. W Hip-hopie oddawałem wszystko bezpośrednio pełnymi zdaniami. W Popie sięgam jeszcze głębszej warstwy siebie. Każdy postęp uważam, za lepszy dla mnie, więc na płycie „Przeciwności” opisałem, jak zmieniło się moje podejście i otoczenie. Stało się pełne miłości – nie ważne czy spełnionej czy nie, ale miłość to pozytywne słowo. Jest to rzeczywiście emocjonalna płyta.

Nie wielu debiutantów może pochwalić się tak szerokim warsztatem możliwości twórczych jakim Ty dysponujesz. Po kilkunastomiesięcznym okresie prac nad płytą „Przeciwności” oraz jako multiinstrumentalista i producent, potrafiłbyś na ten moment samodzielnie stworzyć kompletny materiał na kolejne wydawnictwo?


Myślę, że tak, ale nie chcę tego sam robić. Chcę też pracować z ludźmi. Kiedy człowiek robi wszystko sam w końcu wpadnie w rutynę. Tak samo jak skończyłem z Hip-hopem, bo poczułem kolokwialnie mówiąc, że dość już narzekania i czas na dostrzeganie pozytywów. Chcę postępu i radości z tego co robię. Mam bardzo dobry zespół, nie tylko składający się z muzyków, ale moich dobrych kolegów. Oni zawsze mi służą pomocą. Warto również pracować z dobrym producentem, żeby się czegoś nowego nauczyć i nie pozostawić kwestii jakości muzyki przypadkowi.

28 maja rozpoczniesz letnią trasę koncertową. Na Twoim debiutanckim krążku dominuje akustyczne, analogowe brzmienie. Przygotowujesz na nadchodzące koncerty nowe aranżacje, coś czym chciałbyś zaskoczyć fanów pod sceną?

Tak, przygotowaliśmy nieco podrasowane brzmienia największych hitów. Do „Sam na sam” dodaliśmy intro z pianem oraz bardzo energiczny bridge. Podobnie zrobiliśmy w „Z całych sił”. Ponadto w tym sezonie złapałem za wiosło na scenie i płynę. Poczułem, że już mogę zagrać na gitarze, bo dużo ćwiczyłem te partie.

Obraz do singla „Sam Na Sam” nagrodzony został przez widzów Vevo Polska tytułem - Najlepszego Teledysku Roku 2015. Twój solowy kanał w serwisie YouTube liczy ponad 23 mln wyświetleń. Jak myślisz, w obecnych czasach dla odbiorcy nie wystarcza jedynie utwór, ale aby go lepiej zapamiętał, artysta powinien przygotować też video? Lubisz pracę na planie zdjęciowym do klipów?

Lubię bardzo pracę nad wideo, jeżeli czuję, że tworzymy coś więcej niż „obraz”. Uważam, że teledyskiem bardzo można wyróżnić swój utwór i stworzyć głębię przekazu. Zazwyczaj okazuje się, że najprostsze świeże pomysły stają się hitami. Jeżeli teledysk jest charakterystyczny to też łatwo go zapamiętać.

Singiel „Sam Na Sam” pokrył się potrójną platyną, a „Z Całych Sił” złotem. Debiutancki album „Przeciwności” w wersji digital zawiera o jedną premierową kompozycję więcej, niż wydanie fizyczne. W związku z rozwojem dystrybucji muzyki w formie cyfrowej, debiutujący twórcy powinni ukierunkowywać swoje działania właśnie w tym obszarze, czy jest to dla Was korzystne rozwiązanie?


Jest to postęp, który akceptuję i nie narzekam. Z drugiej strony ta muzyka istnieje czysto teoretycznie w dyskach komputerów. Jednak zdarzają się nadal fenomeny, które w sprzedaży fizycznej osiągają ogromne sukcesy. My sprzedaliśmy więcej egzemplarzy w formie elektronicznej, niż fizycznej, ale nie chcę zwalać winy na internet. Po prostu chcę nagrać fenomenalną płytę, po którą słuchacze sami od siebie pójdą do sklepu. Wszystko nadal jest możliwe. 

Na koniec zapytam, przed kim chciałbyś zagrać support, albo marzy Ci się wystąpić razem na jednej scenie?

Np. Ze Stingiem ☺ Dziękuję.

Dziękuję za rozmowę!
Marek Chwedczuk

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz