sobota, 28 maja 2016

40-stka Zbigniewa Wodeckiego

Na scenie zawsze z nieodłączną trąbką i skrzypcami. Charakterystyczna fryzura, uśmiech i czysty głos, którym od lat uwodzi polską publiczność. Uwodzi skutecznie, bo Zbigniew Wodecki, którego jubileuszowy koncert zobaczymy podczas Polsat SuperHit Festiwal 2016, to artysta totalny, dla którego scena i samochód są od wielu lat drugim domem. Właśnie mija 40 lat od wydania jego debiutanckiej płyty długogrającej, wydanej w 1976 roku. Wtedy przeszła nieco bez echa, a jedyną piosenką wylansowaną przez radiowe rozgłośnie było „Opowiadaj mi tak”. Dziś płyta, ponownie nagrana przez artystę razem z formacją Mitch & Mitch, otrzymała nowe życie, a Zbigniewa Wodeckiego uczyniła jednym z najbardziej pożądanych artystów w Polsce.

Zbigniew Wodecki, którego jubileusz 40-lecia będziemy mogli obejrzeć już dzisiaj podczas drugiego dnia Festiwalu, o sobie mówi, że jest „artystą śpiewającym”. Jego ojciec był trębaczem w krakowskiej Orkiestrze Symfonicznej Polskiego Radia i Telewizji pod batutą Jerzego Gerta. Mały Zbyszek był częstym gościem w budynku krakowskiej filharmonii, gdzie odbywały się próby orkiestry. Słuchał, oswajając się z muzycznym światem, aż w końcu nie było innego wyjścia, co często podkreśla w wywiadach, musiał zostać muzykiem. Przygodę z muzyką zaczął bardzo wcześnie – już w wieku 5 lat zaczął ćwiczyć grę na skrzypcach! Szkołę muzyczną w klasie Juliusza Webera ukończył z wyróżnieniem, po czym został skrzypkiem orkiestry, w której grał jego ojciec. To właśnie skrzypce otworzyły mu drogę na wielkie sceny. Grał z zespołem ANAWA Marka Grechuty, zarejestrował z nimi pierwszą płytę, a następnie przez pięć lat z zespołem Ewy Demarczyk, z którą, co często podkreśla, zjeździł pół świata – „Graliśmy w pięknych salach! Paryska Olympia, Sydney, Kuba...”. Zbigniew Wodecki to muzyk totalny i z całą pewnością renesansowy. Jak na krakowskiego artystę z duszą przystało, współpracował z Piotrem Skrzyneckim i innymi twórcami Piwnicy pod Baranami. Prócz skrzypiec, gra na trąbce, która pojawiła się w jego rękach później, gdyż wydawała mu się instrumentem bardziej pożądanym przez… dziewczyny. Do dziś aranżuje i z sukcesami komponuje, a przede wszystkim od ponad 40 lat również śpiewa. Zbigniew Wodecki wokalistą został… przypadkiem. Pierwszy raz można go było posłuchać w restauracji „Parkowa” w Świnoujściu, gdzie grał przez miesiąc wakacji na początku lat 70-tych ubiegłego wieku.


„Niedaleko odbywała się Fama. Koledzy dowiedzieli się, że jestem w Parkowej i przyszli. Piliśmy wódeczkę. Zaśpiewałem „Everybody Love Somebody” (śpiewa), a Wasyl [Andrzej Wasylewski – przyp. red.] mówi: „To ty śpiewasz?! Może zrobimy program?”. Zgodziłem się, ale o tym zapomniałem! Zaczęły się próby orkiestry, a tu nagle telefon, że studio zaklepane, program „Wieczór bez gwiazd”. Nie pamiętam, czy to był 1 czy 2 program TVP. Jerzy Kaszycki był tam kierownikiem. Musiałem szybko coś przygotować, a więc przygotowałem „I'm Dreaming of a White Christmas” (śpiewa) i coś Bacharacha. To się ukazało w telewizji, ktoś w Warszawie zauważył, że jest taki gość, co śpiewa, gra na trąbce i na skrzypcach. No i się zaczęło. Pojechałem do Warszawy i tam nagrałem swój pierwszy przebój „Muszelka” („Znajdziesz mnie znowu”).” – opowiadał w rozmowie z Romą Kubiak artysta.


Zbigniew Wodecki dobrze czuje się zarówno na wielkiej scenie z orkiestrą, jak i w telewizyjnym studiu, gdzie - czego dowodził nie raz - potrafi błysnąć niebanalnym porównaniem czy trafną puentą. Jednym kojarzy się nieodłącznie z „Pszczółką Mają”, tytułową piosenką z bajki, którą zaśpiewał w 1979 roku, dla innych Wodecki to wielkie festiwalowe przeboje, z rozmachem zaaranżowane na orkiestrę i wyśpiewane jego mocnym głosem o szlachetnym brzmieniu i czystej barwie, takie jak np.: „Zacznij od Bacha”, „Z tobą chcę oglądać świat”, czy też „Izolda”. Wszyscy jednak pamiętają go z pewnością z wielkiego przeboju lata roku 1985 - „Chałupy Welcome to”. Pastiszowo - knajpiany utwór ze świetnym tekstem Grażyny Orlińskej bardzo przypadł Polakom do gustu, również ze względu na odważny jak na tamte czasy teledysk.

„Jak przywiozłem to nagranie do Ameryki, nie mogli się nadziwić, że jest taki kraj na świecie i to za żelazną kurtyną, gdzie w 1 programie telewizji pokazują golasy! To w Ameryce nie do pomyślenia!” – wspomina w jednym z wywiadów Zbigniew Wodecki.


Nie boi się wyznań i muzycznych spotkań. Na koncie ma skrzypcową solówkę w jednym z utworów heavymetalowego Exilibris, śpiewał też teksty napisane przez rapera Peję, a mimo to wciąż podkreśla, jeśli idzie o nowe trendy, czuje się ignorantem. W ubiegłym roku z zespołem Mitch & Mitch nagrał na nowo swoją debiutancką długogrającą płytę. Tak powstała „1976: A Space Odyssey”. Krążek został entuzjastycznie przyjęty zarówno przez publiczność, jak i dziennikarzy, a dziś ma już status złotej płyty. „Dzięki Mitch & Mitch odzyskałem radość muzykowania” – powiedział w wywiadzie dla PR1 Zbigniew Wodecki, a takie utwory, jak: „Rzuć to wszystko co złe” czy „Opowiadaj mi tak” znów znalazły się na listach przebojów. Płytę docenił również przemysł fonograficzny, nagradzając album "1976: A Space Odyssey” dwoma Fryderykami w kategorii: album pop i za piosenkę „Rzuć to wszystko co złe”. Niezwykli goście, zabawne anegdoty i dużo doskonałej muzyki - to czeka nas podczas tego wyjątkowego jubileuszowego koncertu artysty. Koncert poprowadzą Natalia Szroeder i Krzysztof Ibisz. Start o godz. 20:05 w telewizji Polsat.


PR: Biuro Prasowe Festiwalu

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz